Translate

wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 9

 Obudziłam się o przed budzikiem, co na mnie jest dziwne. Usłyszałam jak ktoś trzaska drzwi. Pewnie tata wyszedł do pracy - pomyślałam, lecz po chwili usłyszałam odgłosy rozmowy i czyjeś kroki wchodzące po schodach, po minucie drzwi do mojego pokoju się otworzyły.
- Wstawaj śpiochu. - usłyszałam znajomy głos Kornelii
- Co ci odbiło? Jest siódma, a dzisiaj mamy na ósmą. Zabrałaś mi pół godziny snu.
- To długa historia. fabian obudził mnie o szóstej i powiedział, że mam do niego przyjść i u niego był już Romek, stwierdziliśmy, że nam się nudzi, więc jesteśmy. To wcale nie taka długa historia.
- Dobra daj mi pięć minut i schodzę. - powiedziałam
- Zrobię ci naleśniki. - powiedziała wychodząc
- Wszystkie składniki w lodówce. - krzyknęłam za nią
Wstałam i podeszłam do szafy. Wybrałam te ciuchy. Włosy uczesałam w kłosa i zeszłam na dół. Już na schodach poczułam zapach naleśników.
- Cześć! - krzyknęłam do chłopaków
- Hej! - odkrzyknęli z salonu
Weszłam do kuchni i od razu zostałam poczęstowana naleśnikami roboty Kornelii.
- No, no spisałaś się. - powiedziałam po zjedzeniu
- Dziękuję. Chcesz odpisać zadanie z geografii? - zaczęła pic sok
- Nie, mam zrobione. - zachłysnęła się
- Co jej się stało? - spytał Romek wchodząc z Fabianem do kuchni
- Eliza ma zadanie z geografii. - powiedziała moja przyjaciółka
- Co? - zdziwił się Fabian
- Co w tym dziwnego? - spytał zdezorientowany Romek
- Krótka historia. Sprawdziany zazwyczaj za mnie pisze Lena, a zadania zawsze odpisuję. - powiedziałam - A ty jesteś idealnym korepetytorem i wczorajszy temat zrozumiałam.
- Jestem mistrzem. - powiedział blondyn
- Nie, żeby coś, ale zaraz musimy jechać. - powiedziała Kornelia
- Idę się spakować. - dopiłam sok i poszłam do swojego pokoju
 Do torby spakowałam; polski, matematykę, angielski, chemie, geografię i zeszłam na dół.
- Gotowa? - spytał fabian
- Ja nie Kornelia. - powiedziałam
- Słysze. - powiedziała wyżej wymieniona
- Masz, to słyszeć. - uderzyła mnie łokciem w żebro
- Nie chcę wam przerywać waszej ekscytującej wymiany zdań, ale musimy się zbierać. - powiedział jej chłopak
Wyszliśmy z domu. Zakluczyłam go i skierowaliśmy się do samochodu Romka. Kuzynostwo zajęło miejsca z przodu, a ja wraz z Kornelią zajęłyśmy te tylne. Chłopacy rozmawiali o jakieś drużynie piłkarskiej, której akurat nie kojarzyłam. Kornelia zaczęła rozmawiać o chłopakach z One Direction. Nie słuchałam jej. Tylko co jakiś czas rzucałam komentarze typu "och", "ach' itp.
- Wychodzicie? - przerwał nam głos Romka
- Tak. - odpowiedziałysmy równocześnie
Wyszłyśmy z samochodu i całą czwórką skierowaliśmy się do ławki, na której siedział Adam i Lena.
- Hej. - przywitali się
- No cześć. - powiedziałam
- Macie jakieś plany na weekend? - spytał Adam
- Więc w sobotę razem z Leną idę do Elizy, a niedzielę mam wolną. - powiedziała Kornelia
- Ja ma cały weekend wolny. - powiedział Fabian
- Nie masz, bo przecież w sobotę jedziemy na urodziny do Szymona. - przypomniał mu Romek
- Dobrze, ze mi przypomniałeś.
- Widzisz dobrze, ze masz Romka. - powiedziałam
- A ty jakie masz plany na niedzielę? - spytała Lena
- Spędzam czas z tatą. - zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcje
W całym roku było niewiele dni, które spędzałam z tatą. Należały do nich urodziny, święta, tydzień ewentualnie dwa wakacji i rocznica śmierci mamy, która wypada właśnie w niedzielę. Nie wiem czy moi przyjaciele o tym nie pamiętali, czy nie chcieli pamiętać. Wolałabym to pierwsze. Zawsze przed rocznicą jej śmierci zachowywali się jakoś dziwnie. Jakby się nade mną litowali.  Nie wiem skąd mieli taki zwyczaj.

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 8

- Czego chcesz? - spytał ją Fabian
- Nic od ciebie, mam sprawę do Romka. - powiedziała Nina
- Czego chcesz? - ponowiłem pytanie Romka
- Jak wiesz w piątek jest dyskoteka i chciałam spytać, czy nie poszedłbyś ze mną?
- Nie. - odpowiedziałem
- To świetnie. - powiedziała uradowana, a ja spojrzałem na nią dziwnie
- Nina, ale on się nie zgodził. - powiedziała Agata
- Pewnie już się umówił z Elizą. - powiedziała
- Tylko jako przyjaciele. - podkreśliłem ostatni wyraz
- I tak jej nie poderwiesz. Mogę się założyć.
- To umowa stoi. - powiedziałem bez namysłu, po chwili dotarło do mnie co powiedziałem, ale było już za późno
- Świetnie. - odeszły od nas
- Co ty zrobiłaś? - spytał z wyrzutem Adam
- Ona mnie zmanipulowała. Nie wiedziałem co mówię.
- Musisz jak najszybciej powiedzieć o tym Elizie.
- Wiem.
Zadzwonił dzwonek i skierowaliśmy się do klasy.

***Nina***

Odeszłyśmy od nich. Cieszyłam się, że udało mi się go  zmanipulować.
- Nagrałaś to?? - spytałam Agaty
- Możemy to pokazać Elizie.
- Poczekajmy na właściwy moment.
Zadzwonił dzwonek i skierowałyśmy się do klasy, w której miałyśmy geografię.

***Eliza***
Po skończonych lekcjach udaliśmy się do samochodu Romka.
- Jakiś dziwny się wydajesz. - powiedziałam
- Zdaje ci się. - powiedział - To jak, teraz na pizze, a potem do ciebie robić lekcje?
- Mi to odpowiada. - powiedziałam
W czasie dwudziestominutowej jazdy rozmawialiśmy o tym jak nauczyciele dużo zadają i innych rzeczach związanych ze szkołą. Wiem dziwny sobie temat dobraliśmy. 
Kiedy weszliśmy do pizzerii usiedliśmy na samym końcu. 
- Składamy się po połowie. - powiedziałam
- Nie, ja zapraszam, ja płacę. 
- I co z tego?
- Nie odpuścisz?
- Nie.
- Niech ci będzie, ale w poniedziałek idziemy do kina i stawiam bilety.
- Ty stawiasz bilety, a ja popcorn i napoje. 
- Jesteś za sprytna. - powiedział rezygnującym tonem
- Wiem. dobra zamawiamy.
Zamówiliśmy pizze z serem, szynka i pieczarkami. Dużo się wygłupialiśmy i nie jestem pewna, czy nas jeszcze kiedyś wpuszczą do tej pizzerii.  Potem pojechaliśmy do mojego domu. Najpierw zrobiliśmy kolacje na później. następnie zajelismy się odrabianiem lekcji. Z religii, polskiego i matematyki poszło jak po maśle, ale z geofrafi już nie. Nigdy nie lubiłam tego przedmiotu. na szczęście Romek był z niego dobry. Z takim korepetytorem, zrozumiałabym geografie w trzy minuty. 
- Wpaść po ciebie  jutro? - spytał Romek przed wyjściem
- Pod warunkiem, że nie będziesz pół godziny za wcześnie.
- Obiecuję. 
- Więc czekam jutro.
Przytuliliśmy się na pożegnanie. Patrzyłam jak odjeżdża dopóki nie zniknął mi z wzroku. Muszę przyznać, że bardzo go polubiłam. Jest inny niż wszyscy chłopacy.
Poszłam do kuchni, napisałam tacie karteczkę, że kolacje ma w lodówce. Pozbierałam książki i zeszyty z salonu i zaniosłam do swojego pokoju. Wzięłam piżamę, poszłam do łazienki. Umyłam się i położyłam do łóżka. Po chwili zasnęłam. 

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 7

Obudził mnie budzik. Najchętniej nie ruszyłabym się z łóżka, ale już się umówiłam z Romkiem. "Umówiłam", jak to brzmi. Wstałam i wyciągnęłam z szafy ciuchy, ubrałam się. Następnie zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie kilka kanapek, które zjadłam w pięć minut. Spakowałam wszystkie książki, które były mi potrzebne, czyli: polski, matematyka, geografia, muzyka i religia. Normalnie miałabym jescze w-f, ale mam zwolnienie na tydzień. Dla mnie lepiej. Szybciej będę wracać do domu. Usłyszałam dzwonek do drzwi, spojrzałam na zegarek, wskazywał siódmą trzydzieści. Czemu tak szybko?
- Otwarte!! - krzyknełam i poszłam do przedpokoju
- Cześć. - przywitał się mój przyjaciel
- Czemu tak szybko?? - spytałam
- Nie wiedziałem ile mi zajmie dojazd do ciebie. - tłumaczył się
- Masz farta, że cię lubię.
- Jaki zaszczyt. - powiedział i się zaśmieliśmy
- Mamy dwie opcje, albo jedziemy do szkoły, albo zostajemy u mnie dwadzieścia minut.
- Moja odpowiedź cię zdziwi, ale jedźmy do szkoły.
- Skoro chcesz.
Ubrałam buty i wziełam torbę. Wyszliśmy z domu i zakluczyłam drzwi. Wziedliśmy do jego samochodu. Przez dwie minuty rozmawialiśmy na temat filmu, który ostatnio "wszedł" do kin. Kiedy wysiedliśmy skierowaliśmy się w stronę naszych przyjaciół. Był wśród nich Adam i co mnie zdziwiło, obejmował Lene.
- Siemka. - przywitali się
- Hej. - odpowiedzizłam równo z Romkiem
- Jak tam w szpitalu? - spytał Fabian
- Cudownie. - powiedziałam z sarkazmem
- Eliza... jest taka sprawa... - zaczęła nieśmiało Lena - Przyjdź na dyskotekę w piątek.
- Jestem umówiona, serio.
- Z kim?? - zapytali wszyscy, prócz Romka
- Z kimś kogo niedawno poznałam. - Romek tłumił śmiech
- Czyżbyś poznała kogoś na urodzinach ciotki i nic nam nie powiedziałaś?? - spytał Adam
- Może... Spadam na geografię. - powiedziałam i skierowałam się w kieunku sali, a za mną poszła Lena, chłopacy najwidoczniej postanowili jescze pogadać
- Z kim ty się umówiłaś? - spytała
- Nie ważne.
- Kornelia pewnie wie. - powiedziała z wyrzutem
- Nie, nie wie. Powiem ci, ale najpierw, powiedz mi, czy ty się spotykasz z Adamem??
- Tak. - powiedziała z uśmiechem
- To się cieszę. - powiedziałam, a pomyślałam Szybko znalazł pocieszenie
- Z kim się umówiłaś? - ponowiła pytanie
- Z Romkiem. - powiedziałam szeptem, bo akurat weszłyśmy do klasy
- Świetnie. - prawie wykrzykneła
- Tylko na spacer.
- Teraz to się nazywa spacer?
- Weź się zamknij. - zaśmiałyśmy się

***Romek***

Chwilę po tym jak dziewczyny poszły na geografię, podeszły do nas Nina i Agata.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 6 + przeprosiny

Weszliśmy do środka.  Zdjeliśmy buty w przedpokoju i skierowaliśmy się do kuchni. Zaparzyłam nam herbaty, usiedliśmy w salonie. Zaczliśmy rozmawiać praktycznie o wszystkim.
- Skąd wogóle przyjechałeś? - spytałam
- Z Los Angeles.
- Ciekawe, czy jesteś takim aniołkiem?
- Tak, największym. - zaśmieliśmy się
- Zaraz wracam. -  powiedziałam
Wstałam i skierowałam się do kuchni. Wyjełam z górnej szafki cytrynowe delicje.
- Dostałaś sms-a. - powiedział Romek, kiedy wróciłam
- Założę się, że Kornelia lub Lena.
- Kto wygra, zaprasza jutro na pizze. - zaproponował blondyn
- Przygotuj się na przegrną. - wziełam telefon do ręki i sprawdziłam - Stawiasz pizze. Kornelia
- Masz farta. - powiedział - A co napisała??
- Jescze nie przeczytałam.
- To czytaj.
- Okey

"Nie idę jutro do szkoły :) Znajdź sobie zastępstwo lub idź na wagary. Wybór należy do ciebie."

- Lipa, nie mam z kim jutro iść do szkoły.
- Ja cię podwiozę.
- Czemu samochodem, pięć minut drogi pieszo.
- Leniwy jestem.
- Widać. Niech będzie, a po szkole możemy iść na obiecaną pizze.
- Dobra.
- Jesteśmy umówieni.
- Eliza... słyszałem, że nie idziesz na dyskotekę w piątek.
- Nie idę, a co chcesz mnie namawiać?
- Jakbym jeszcze szedł, tylko nie chciałbym spędzić piątku w domu.
- Z chęcią spędze z tobą piątek i już nawet wiem gdzie cię zabiorę.
Miejscem o którym myślałam była oczywiście łąka moja i Korneli, teraz jeszcze Fabiana, a niedługo jeszcze Romka.
- Ciekawie.-  powiedział
- Nic więcej ci nie powiem.
Otworzyłam delicje i zaczeliśmy rozmawiać. Dowiedziałam się, że: jego ulubiony kolor to niebieski, woli książki od filmów, jego siostra jest tancerką, a brat trenuje piłkę nożną. Około dwudziestej poszedł do domu, a po pół godzinie przyszedł tata z kebabami. Dobrze wiedział, że nie będzie mi się chciało robić kolacji.
- Ja przy tobie przytyję. - powiedziałam oskarżycielskim tonem, kiedy podał mi fastfooda
- Przydałoby ci się. - powiedział
Oglądaliśmy mecz koszykówki. Przez mieszkanie tylko z tatą dużo nauczyłam się o sportach. W podstawówce byłam jedyną dziewczyną, która wiedziała, co to jest spalony i jedyną, która lubiła "pobrudzić sobie rączki" grając w piłkę.
Kiedy skończyliśmy oglądać poszłam do swojego pokoju. Było widać, że była tam Kornelia. Krzesło przy biuroku było zasunięte, łóżko pościelone. Wziełam piżame i się umyłam. Następnie położyłam się i zmęczona zasnęłam.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Hej.
Mam dwa powody za które powinnam was dzisiaj przeprosić.
1) Rozdział jest strasznie krótki.
2) Wiem, że długo nic nie oddawała, ale po najpierw były święta i te wszystkie zjazdy rodzinne, potem miałam próby w szkole, a przez ostatni czas miałam masę treningów przed dzisiejszymi zawodami.
Mam nadzieję, że się nie pogniewacie.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Życzenia

Staropolskim obyczajem dużo szynki życzę z jajem,
niech zające i barany pospełniają Twoje plany,
niech to będzie czas uroczy - życzę miłej Wielkanocy

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 5

Obudziłam się po dziesiątej. Jak fajnie tak pospać. Nie byłam już podłączona do kroplówki, więc wstałam, żeby rozruszać kości. Chodziłam sobie po korytarzu. Następnie porozmawiałam z tatą Romka. Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Wspominałam już, że ich nienawidzę. Chyba tak. Kiedy wróciłam do swojego pokoju weszłam na facebooka. Nikogo nie było. Większość miała dzisiaj lekcje do 13. Zostaje tylko nadzieja, że Kornelia lub Lena urwą się chociaż z w-fu i mnie odwiedzą. Mogłyby się urwać też z biologii, ale mają do napisania sprawdzian. Tak to jest jak się chodzi na wagary. Wziełam z torby książkę. Nosiła tytuł "Brzydcy". Autorem tej książki był Scott Westerfeld.  Na okładce była dziewczyna w złotej masce i w fioletowej pelerynie. Muszę powiedzieć, że na pierwszy rzut oka mnie zaciekawiła. W godzinę przeczytałam dziesięć rozdziałów. Przeczytałabym więcej gdyby Romek nie zapukał do drzwi.
- Hej, nie przeszkadzam??
- Nie, wejdź. Nie powinieneś być na biologii?
-  Z w-fu mam zwolnienie po kontuzji, a biologia może poczekać.
- Miło wiedzieć, że wolisz mnie od biologii.
- Plus, ciekawość mi doskwiera. Zwłaszcza, że Adama nie było dzisiaj w szkole.
- No to nieźle się zdenerwował, tylko, że nie miał powodu.
- Dobra, opowiadaj.
- Z Adamem z całej paczki znam się najkrócej. Wszyscy chodziliśmy razem do podstawówki, a on doszedł do nas w gimnazjum. Miał problemy z matematyką, więc zaoferowałam mu pomoc. Przez ten czas bardzo się zaprzyjaźniliśmy. No i zaczął się we mnie podkochiwać, tylko ja go nadal tylko lubiłam. Wczoraj zaprosił mnie na randkę, a ja odmówiłam.
- Rzeczywiście bez powodu się obraził.
- No wiem. Powiedz co ciekawego w szkole?
- W sumie to nic. Wiem tylko, że dziewczyny zrywają się z w-fu i wpadają do ciebie.
- Jak miło.
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Bardzo polubiłam Romka. Zastanawiało mnie tylko skąd wiedział, że moja mama umarła kiedy byłam mała. Podejrzewałam, że widział papiery, albo ktoś z moich przyjaciół mi powiedział. Do pokoju weszły Lena i Kornelia.
- Hej. - przywitały się
- Cześć. - odpowiedziałam równocześnie z Romkiem
- Dobra, ja was zostawię. - powiedział blondyn i wyszedł
- Między wami coś jest. - stwierdziła Kornelia
- Tylko przyjaźń. - powiedziałam
- My i tak wiemy swoje. - powiedziała Lena
- Dobra, lepiej gadajcie czy Adam się do was odzywał.
- Właśnie miałam się ciebie spytać czy wiesz co z nim jest.
- Wczoraj wyszedł zdenerw'owany , bo odmówiłam mu randki.
- Wkurzył się?? - spytały równocześnie
- No właśnie. Dobra nie przejmujmy się nim.
Rozmawiałyśmy do szesnastej. Potem musiały iść, bo Kornelia miała tańce, a Lena musiała skończyć projekt. Krótko po tym jak one wyszły przyszedł tata Romka z wypisem. Podziękowałam mu i napisałam sms-a do taty czy mógłby mnie odebrać. Niestety był na patrolu i nie mógł. Przebrałam się i wyszłam na dwór. Padało. Lubiłam deszcz ale dzisiaj mi nie odpowiadała ta pogoda. Chciałam zadzwonić po taksówkę, ale usłyszałam głos Romka.
- Gdzie dzwonisz? - spytał
- To ja mam geny policjanta, a nie ty. - odpowiedziałam
- Ja za to jestem strasznie ciekawski. - powiedział - To gdzie?
- Po taksówkę. Tata jest na patrolu, a w taką pogodę spacer odpada. - odpowiedziałam
- Nie dzwoń, podwiozę cię. - powiedział
- To nie będzie problem?
- Nie często ma się okazję na miłe towarzystwo podczas drogi. - uśmiechjął się
- No skoro tak stawiasz sprawę, to czemu nie. - powiedziałam
Wsiedliśmy do jego srebnego samochodu. Nie znam się na markach, więc nie mogę stwierdzić jaka ona jest. Atmosfera podczas jazdy była bardzo przyjemna i całe pół godziny przegadaliśmy.
- Ty mnie podwiozłeś to teraz ja zapraszam na herbatę. - powiedziałam kiedy staneliśmy na podjeździe do mojego domu
- Z chęcią.
Wyjął kluczyki ze stacyjki i weszliśmy do środka.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 4

Obudziłam się w bardzo jasnym pomieszczeniu. Zobaczyłam Romka. Chciałam usiąść ale mnie powstrzymał.
- Leż spokojnie. - nakazał
- Chyba nie wiesz z kim rozmawiasz. - powiedziałam, zauważyłam, że do mojej ręki jest podłączona kroplówka

- Wytrzymaj dwie minuty.
Wyszedł po określonym czasie wrócił z wysokim mężczyzną, który był jego ojcem. Tak mi się zdawało.
- Dzień dobry. - powiedziałam i usiadłam
- Dzień dobry. Tomasz Nicowski jestem twoim lekarzem. - przedstawił się
- Miło mi. - powiedziałam
- Jak się czujesz? - spytał
- Dobrze. - odpowiedziałam - A co mi tak wogóle jest?
- Przemęczenie. Muszę cię zatrzymać na obserwacji.
- No niech będzie. - powiedziałam
Nienawidziłam szpitali i lekarzy. Wolałabym spędzić cały dzień na zakupach z Kornelią i Leną niż leżeć w szpitalu.
- Twój tata czeka na korytarzu, wpuścić go?
- Mój tata? - niedowierzałam - Tak niech wejdzie.
- Dobrze. - Romek z lekarzem wyszli, a po chwili wszedł mój tata
- Cześć tatusiu. - powiedziałam
- Cześć córeczko. - pocałował mnie w czoło
- Dobrze tylko muszę tu leżeć. Dawno przyjechałeś??
- Przed chwilą i za chwilę muszę wracać.
- Szkoda ale rozumiem obowiązki.
- No właśnie.
Porozmawialiśmy jeszcze 5 minut. Potem zadzwonił jego telefon. Musiał wracać do pracy.
- Zjedz obiad z wczoraj. - powiedziałam
- Tak jest. - powiedział i ruszył do wyjścia
Chwyciłam mój telefon. Chciałam posprawdzać portale społecznościowe ale wszedł Romek.
- Nie odpędzę się od gości. - powiedziałam i się uśmiechnęłam
- Masz pecha. Fabian mi napisał, że za pół godziny będą.
-  Oni mogą być. - powiedziałam
- A ja nie. - udał obrażonego
- Jak chcesz to zostań.
- Dziękuję za pozwolenie. - zaśmieliśmy się
- Ten lekarz to twój tata? -  spytałam
- Wiem, że jesteśmy do siebie podobni.
- Jak dwie krople wody.
- Mój brat też się wdał w ojca, a Alicja może się do nas nie przyznać. Zero podobieństwa.
- Dobra wiem jak twoja siostra ma na imię, a jak ma brat??
- A to co przesłuchanie??
- No wiesz rozmawiasz z córką policjanta. Genów nie oszukasz. To jak??
- Kuba. - odpowiedział
- Nie można było tak od razu?
- Może i można było.
Po chwili do sali weszła moja paczka.
- Hejka. - powiedziałam
- Cześć. - przywitali się
- Romek, Kuba pyta się czy idziesz z nim do kina, on stawia.
- Idę. Dozobaczenia. - pożegnał się
- Cześć. - pomachałam mu i wyszedł
- Jest coś między wami?? - spytała Lena
- Tak. Trzy minuty rozmowy. - dziewczyny się zaśmiały
- Przywiozłam ci kilka rzeczy. - powiedziałam
- Jak się dostałaś do jej domu?? - spytał Adam
- Bo wiesz, ona wcale nie ma kluczy. - powiedziałam
- A ja nie mam?? - udawał obrażonego
- Nie zasłużyłeś. - powiedziałam
- Czemu? - spytała Lena
- Bo nie umie ułamków. - zaśmieliśmy się
Rozmawialiśmy w bardzo miłej atmosferze. Około siedemnastej wszyscy poza Adamem poszli do domu.
- A ty nie powinieneś się zbierać?? - spytałam wyciągając laptopa
- A co wyganiasz mnie?? - odpowiedział pytaniem
- Nie, ale weź już idź. - zaśmieliśmy się
- Może wyszlibyśmy kiedyś do kina we dwójkę?? - spytał
- Jako przyjaciele??
- Może coś więcej.
- Adam, ja cię naprawdę bardzo lubię ale tylko jako przyjaciela. Musisz się z tym pogodzić.
- Jasne. Wiesz co, ja będę już leciał. - powiedział i wstał
- Nie bądź zły.
Nie odpowiedział mi. Przy wyjściu wpadł na Romka.
- A temu co?? - spytał
- Długa i nudna historia, a ty pewnie nie masz czasu.
- Masz rację nie mam. Opowiesz mi jutro??
- No dobra. - powiedziałam
- Wpadłem tylko powiedzieć dobranoc, więc dobranoc.
- Dobranoc. - powiedziałam
Posłał mi uśmiech co odwzajemniłam. Kiedy wyszedł sprawdziłam wreście konta na portalach społecznościowych. Miałam masę wiadomości z zapytaniem jak się czuję itp. Odpowiedziałam na nie wszystkie i wyłączyłam laptopa. Nie miałam zbytnio co robić, więc zasnełam patrząc w sufit.