Translate

czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 13

***Eliza***
  Ucieszyłam się, że Romkowi spodobała się nasza mini wycieczka. Ponownie zawiązałam mu oczy. Nie musiałam tego robić w końcu jeden osobnik płci męskiej znał drogę na łąkę.
  Szliśmy swobodnie rozmawiając na każdy temat, który przyszedł nam do głowy. To mi się podobało w naszej przyjaźni. Mogliśmy rozmawiać o wszystkim i nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic. Kiedy się poznaliśmy nie sądziłam, że nasza przyjaźń aż tak się rozwinie. Teraz jesteśmy prawie nierozłączni. Gdzie on idzie, idę też ja. Jak dwa magnesy. Czy na pewno to nic więcej niż przyjaźń?
- Eliza? - głos Romka wyrwał mnie z zamyślenia - Słuchałaś mnie?
- Przepraszam, zamyśliłam się. Co mówiłeś?
- Spytałem czy nasze poniedziałkowe wyjście do kina aktualne?
- Jasne. - odpowiedziałam - Czemu w ogóle pytasz?
- Bo może masz mnie już dosyć.
- Lubię spędzać z tobą czas.
  Nie kłamałam. Naprawdę lubiłam z nim spędzać czas. W sumie dogadywałam się z nim lepiej niż z dziewczynami. Mogło to się wydawać naprawdę dziwne, ale taka była prawda.
  Doszliśmy już pod mój dom. Zdjęłam Romkowi przepaskę i znowu ukazały mi się jego błękitne jak niebo oczy.
- Jak ci się podobało? - spytałam
- Było świetnie. - przytulił mnie
- Cieszę się, że ci się podobało.
  Zrobiłam jeden krok w tył. Stanęłam na czymś i wywołało to u mnie brak równowagi. Złapałam się Romka próbując nie upaść. Niestety mój plan się nie powiódł i tylko pociągnęłam Romka w dół tak, że ja  leżałam na betonie, a mój przyjaciel na mnie. Wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
- Możesz ze mnie zejść? - spytałam
- Jasne .
  Romek się podniósł, a następnie pomógł wstać mi.
- Ty to masz koordynacje. - powiedział
- Ty się przewróciłeś na schodach, a ja na płaskiej powierzchni. Jesteśmy kwita? - wyciągnęłam rękę
- Ale wiesz, że ja ci tego nie zapomnę? - uścisnęliśmy sobie dłonie
- Domyślam się. - uśmiechnęłam się - Widzimy się jutro?
- Urodziny kuzyna, a niedziela?
- Spędzam dzień z tatą.
  W tym przypadku wolałam mu nie mówić prawdy.
- Cały weekend bez ciebie? Jak jak to przeżyje? - blondyn zaczął udawać, że wpada w histerię
- A ja? Jutro dziewczyny pewnie streszczą mi całą dyskotekę, a w niedziele zapewne pojadę z tatą na ryby. - powiedziałam zrezygnowanym tonem
- Ryby nie będą takie złe, gorzej z dziewczynami.
- Czy ja wiem. Dzień z moim małomównym tatą może się okazać katorgą.
- Będę trzymać kciuki.
- Dzięki.
- To wpadnę po ciebie w poniedziałek. - powiedział wycofując się do samochodu
- To do poniedziałku. - przeszłam pod schody, żeby nie torować mu podjazdu, Romek pomachał mi jeszcze i wsiadł do samochodu
  Stałam cały czas w tym samym miejscu i patrzyłam jak odjeżdża. Odprowadziłam go wzrokiem, a następnie wpatrywałam się w miejsce, w którym zniknął. Zaczęłam rozmyślać o nim. Nie znaliśmy się nawet tydzień, a byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.  Mogliśmy powiedzieć sobie wszystko. Spędzałam z nim czas lepiej niż z kimkolwiek innym z mojej grupy przyjaciół. Przez moją głowę przeleciały wspomnienia związane z Romkiem. Uśmiechnęłam się. Zaczęłam myśleć nad tym co nas łączy i zastanowiłam się nad tym czy to na pewno przyjaźń.
- Eliza? Słyszysz mnie?
  Usłyszałam zmartwiony głos mojego ojca. Po sekundzie poczułam jak spływa po mnie coś mokrego. Zamyśliłam się tak, że nawet nie zauważyłam kiedy się rozpadało.
- Co mówiłeś? - spytałam
- Pytałem, czemu stoisz w deszczu?
- Zamyśliłam się. 
- Pewnie, zakochałaś się i tyle. - zatkało mnie, mój tata nigdy nie uderzał w gadki typu "zakochałaś się"
- Ciekawe w kim. 
- Lepiej wejdźmy do środka. Chyba, że chcesz się przeziębić. 
  Weszliśmy po schodach. Tata włożył klucz do zamka i go przekręcił. Wchodząc do środka zapaliłam światło w przedpokoju. 
- Idź wziąć prysznic, a ja przez ten czas zaparzę herbatę. 
  Poszłam na górę Najpierw weszłam do swojego pokoju, wzięłam piżamę i jedną z grubszych bluz. następnie poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Przebrałam się w piżamę, na którą włożyłam bluzę, ale mimo to było mi zimno.Zeszłam do salonu, gdzie czekał na mnie tata z kubkiem gorącej herbaty. 
- To coś dla mnie. - chwyciłam kubek, wzięłam jednego krakersa, który leżał na stole, zajęłam miejsce na kanapie obok taty i wtuliłam się w jego ramię
- Nie zmarzłabyś gdybyś nie stała na deszczu. 
- Nawet nie poczułam kiedy zaczęło padać 
  Naszą krótką dyskusję przerwał dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał dwudziestą drugą. 
- Kto to może być o tej porze? - spytałam
- Chyba wiem. 
  Podniósł się z kanapy i poszedł otworzyć drzwi.

sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 12

***Romek***

- Gotowy na naszą wyprawę? - spytała moja przyjaciółka
- Ja jestem zawsze gotowy? - odpowiedziałem
  Eliza zmierzyła mnie wzrokiem.
- Raczej nie. - powiedziała - Poczekaj tutaj.
  Pobiegła na górę. Usłyszałem skrzyp otwierwanych drzwi, potem jak otwiera jakąś szufladę i czegoś w niej szuka, następnie dźwięk zamykanych drzwi i jej kroki na schodach. Wszystko zajeło jej jakieś dwie minuty.
- Załóż to. - powiedziała i wręczyła mi czarną przepaskę na oczy
- A dlaczego? - spytałem
- Mogę ci pokazać, to tajne miejsce, ale nie mogę ci pokazać jak do niego dojść. - powiedziała
- Serio? - spytałem niepewnie
- Serio. - potwierdziła
   Chwyciła przepaskę i po chwili stała za mną. Zobaczyłem ciemność i poczułem jak jej dłonie zawiązują supeł.
- Nic nie widzę. - powiedziałem
- O to mi chodziło. - mimo że jej nie widziałem doskonale wiedziałem, że teraz się uśmiecha
- To jak ja mam teraz gdziekolwiek iść? - spytałem
- Dasz mi rękę.
  Powiedziała to taki tonem jakbyśmy codziennie trzymali się za ręce. Skoro dla niej to taka gratka to dla mnie też.
- No dobra. - odpowiedziałem
- Chodź.
  Eliza chwyciła mohą rękę i zaczeła iść. Po chwili usłyszałem skrzyp otwieranych drzwi, a następnie poczułem podmuch wiatru, który muskał mi policzki.
- Tylko uważaj na... - poczułem jak lece w dół, a po chwili moje cztery litery miały nieprzyjemne spotkanie z ziemią - ... schody.
  Eliza zaczeła się śmiać.
- Od kiedy ty masz tu schody? - spytałem wstając
- Od zawsze. Zazwyczaj z nich zeskakujesz. Nic ci nie jest?
- Boli mnie tyłek, ale poza tym chyba wszystko wporządku.
- Idziemy?
- A nie możemy iść gdzie indziej?
- Myślałam, że jesteś na wszystko gotowy.
- Nie sądziłem, że ucierpią moje cztery litery.
- Możemy tam nie iść jak nie chcesz. - w jej głosie usłyszałem nutkę rozczarowania, westchnąłem zrezygnowany
- Jak tam pójdziemy to uwierzysz mi, że jestem gotowy na wszystko?
- Może. - powiedziała i chyba się uśmiechnęła
- To idziemy.
  Eliza znowu chwyciła mnie za rękę. Nie mogę powiedzieć, że mi to nie odpowiadało.
  Przez pierwsze dziesięć minut drogi słyszałem samochody jadące po ulicy, a potem tylko ćwierkanie ptaków i odgłos naszych kroków.
  Czyli Eliza  swoją kryjówkę mają w lesie. Nawet nie głupi pomysł ale nigdy nie wiadomo co lub kto może przytaić się w lesie.
  Chwila. Czy ja się martwię o Elize? W sumie to nic dziwnego. Przecież to moja przyjaciółka, prawda?
- Romek, słuchasz mnie? - spytała moja przyjaciółka
- Przepraszam. Zamyśliłem się. - powiedziałem
- Zauważyłam.
  Eliza puściła moją ręke. Poczułem jak rozwiązuje przepaskę z moich oczu. Mruknąłem kilka razy oślepiony słonecznym światłem. Po chwili moim oczom ukazała je się łąka. Była tam masa różnokolorowych kwiatów. Nie sposób je wszystkie wymienić. Wokół łąki rosły drzewa i podejrzewam, że gdyby nie Eliza nigdy bym nie trafił w to miejsce. Najprawdopodobniej bym się zgubił.
- Wow. - powiedziałem
- Widzisz takie cuda i stać cię tylko na jakieś zwykłe "wow"?
- Tu jest prześlicznie.
- Wiosną jescze piękniej.
- Jak tu trafiłyście?
- To nie był zbyt najlepszy okres w moim życiu, więc Kornelia, żeby mnie rozweselić wyciągała mnie na spacery i któregoś dnia wybrałyśmy się do lasu i kiedy myślałyśmy, że się zgubiłyśmy to tu trafiłyśmy.
- Macie farta.
- Wiemy.
  Pozachwalałem jescze na łąkę, porozmawialiśmy na różne tematy i postanowiliśmy wracać do domu.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Hejka
Jak wam się podoba rozdział?
Wiem, że jest krótki, ale ostatnio nie mam weny.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 11

Przez prawie całą lekcję dziewczyny próbowały mnie namówić na dyskotekę. Podniosłam rękę.
- Słucham Eliza.
- Mogę się przesiąść? - spytałam
Nauczyciel zmierzył spojrzeniem moje przyjaciółki.
- Oczywiście. - odpowiedział
Usiadłam koło niego. Jakie szczęście, że Marka dzisiaj nie było.
- Dziewczyny nie dają żyć?
- Jak zauważyłeś.
- Zastanawiam się czy to dobrze, że idziesz gdzieś ze mną, a nie na dyskotekę.
- A co, chcesz teraz wszystko odwołać?
- Nie, ale dziewczyny nie dadzą ci żyć.
- Przeżyłam trzy lata, to przeżyje i tym raz.
- Mam nadzieję. - powiedział mój przyjaciel
Zadzwonił dzwonek oznajmujący zakończenie lekcji. Jedna godzina z głowy jeszcze trzy i zaczynamy weekend.

***

Nareście koniec lekcji. Przynajmniej dla mnie i Romka, gdyż zostały tylko w-fy, a my mamy zwolnienia.
- Jednak są jakieś plusy przemęczenia. - powiedziałam kiedy szliśmy w kierunku jego samochodu
- Tylko przypadkiem znowu się nie przemęczaj. Mój tata nie chcę cię znowu widzieć w szpitalu.
- Szkoda, tak miło się rozmawiało. - wsiedliśmy do samochodu, po chwili ruszyliśmy
- Przekaże, że ma cie zaprosić na pogawędke przy kawie.
- Kiepski pomysł. Nie pijam kawy.
- No to na pogawędkę przy herbacie.
- Z przyjemnością przyjmę zaproszenie.
Romek zatrzymał się na podjeździe do mojego domu. Wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do drzwi. Wyjełam klucze z torby za breloczek, którym był mały pluszowy piesek.
- Fajny brelok. - powiedział Romek, kiedy weszliśmy do środka
- Na szczęście. - odpowiedziałam - Dopiero teraz go zauważyłeś?
- Jakoś nigdy wcześniej nie zwróciłem na niegk uwagi.
- Jesteś mało spostrzegawczy. - weszliśmy do salonu - Herbaty?
- Chętnie. - powiedział
  Wstałam i poszłam do kuchni. Do metalowegk czajnika wlałam wody. Z górnej szafki wyciągnęłam dwa żółte kubki, następnie włożyłam po woreczku herbaty do każdego z nich i wróciłam do salonu.
- Zaraz będzie. - usiadłam na kanapie obok Romka
- Jutro jest sprawdzian z muzyki? - spytał mój przyjaciel
- Muzyka? Tak z biografii Chopina. - przypomniałam sobie
- To jest akurat proste. Kiedyś nam zrobił ze wszystkich instrumentów dętych. Musieliśmy powypisywać ich nazwy i jak się tworzy na nich dźwięk.
- To ja już wolę biografie Chopina.
- Tak myślałam.
Usłyszałam dźwięk gotowanej wody. Poszłam do kuchni i wyłączyłam gazówkę, na której stał czajnik, a następnie wlałam wody do kubków. Chwyciłam ich ucha i zaniosłam do salonu.
- Proszę. - powiedziałam podając mu kubek
- Dzięki. - powiedział
Zajeliśmy się przepisywaniem życiorysu polskiegi kompozytora i zadaniami domowymi. Kiedy skończyliśmy spytałam:
- Gotowy na naszą wyprawę? - spytałam
- Ja jestem zawsze gotowy. - odpowiedział

Liebster Blog Award

Hej! Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez RUSHERKA i Ola Maslow,

„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”. 


Pytania od RUSHERKA:

1.Ulubiona pora roku i dlaczego ją lubisz?
Odp. Zima, ponieważ uwielbiam chodzić w ciepłych swetrach *.*


2.Ulubiony aktor?
Odp. Nie licząc Big Time Rush to Robert Pattinson

3.Ulubione opowiadanie?
Odp. Wszystkie, które czytam są moimi ulubionymi

4.Dlaczego piszesz blog?
Odp. Żeby chociaż na chwilę oderwać się od rzeczywistości i znaleźć się w świecie,  którym chciałabym być.

5.Skąd inspiracja?
Odp. Z muzyki

6.Ulubiona marka samochodu?
Odp. Nie znam się na  markach samochodu i nie mogę wybrać swojej ulubionej.

7.Szczeliwa liczba?
Odp. Nie mam. Szczęścia nie przynosi mi numerologia

8.Co lubisz robić po szkole?
Odp. Spędzać czas ze znajomymi.

9.Ulubiona piosenka?
Odp. Big Time Rush - "We are" i Łzy - "Opowiem wam jej historię"

10.Co poradziłabyś innym?
Odp. Że zawsze trzeba wierzyć, że marzenia się spełniają

11.Lubisz chodzić do parku?
Odp. Uwielbiam <3

Pytania od Ola Maslow:

1. Od kiedy jesteś Rusher? 
Odp. Od 28 listopada 2010 r.\

2. Ulubiona potrawa?
Odp. Nie ma takiej.

3. Jakie jest twoje marzenie?
Odp. Poznać BTR

4. Ulubiony serial?
Odp. Big Time Rush

5. Ulubiony cytat?
Odp. "Życie jest zbyt krótki, aby je organiozować" `~ Kendall Schmidt

6. Ulubiony napój?
Odp. Sok pomarańczowy

7. Ulubiony miesiąc?
Odp. Luty i Listopad

8. Ulubiony przedmiot i dlaczego ten?
Odp. W-f, ponieważ zawsze graliśmy w jakieś gry zespołowe, które uwielbiam.

9. Ulubiony aktor?
Odp. Nie licząc Big Time Rush to Robert Pattinson

10. Ulubiona aktorka?>
Odp. Kristen Stewart

11. Wolisz iśc do teatru czy do kina?
Odp. Do kina

Nominuję:
http://btr-zycie-w-palmwoods.blogspot.com
http://rusherka-opowiada-o-btr.blogspot.com
http://imaginy-bigtimerushpoland.blogspot.com
http://odnalezieni-po-latach.blogspot.com
http://we-are-young-and-dumb.blogspot.com
http://feelthelove3.blogspot.com
http://paula-morgan-czyli-wampir.blogspot.com
http://kendall-i-marta.blogspot.com
http://crazy-f-you.blogspot.com
http://in-the-spotlight-with-bigtimerush.blogspot.com
http://paulinakfs.blogspot.com

Pytania ode mnie:
1.Co zachęciło cię do założenia bloga?
2. Ile lat jesteś Rusherką?
3. Ulubiony film?
4. Ulubione opoiwadanie
5. Ile masz lat?
6. Ulubiony członek BTR
7. Ulubiony kolor?
8. Jak stałas się Rusherką?
9. Ulubione zwierze?
10. Jakie sytuacje mogą cię zdenerwować?
11. Lubisz miasto, w którym mieszkasz?

wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 10 + przeprosiny

Dziś jest dzień dyskoteki. Mimo wielu namów nie idę na nią. Wolę ten czas spędzić z Romkiem. A co tam. Najwyżej dziewczyny będą miały dziwne podejrzenia.
Ubrałam się, włosy uczesałam w warkocza i zeszłam na dół. Zjadałam na śniadanie jajecznice i spakowałam się do szkoły. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, stał w nich... Kto? Oczywiście Romek.
- Czy ty naprawdę nie masz co robić w domu? - wpuściłam go do środka
- Ciebie też miło widzieć.
- Ale ja pytam serio. - przeszliśmy do salonu
- Alicja i Kuba kłócą się o to co robimy w niedzielę.
- Spędź czas z tatą, tak jak ja. - zaproponowałam mu
- Tylko mój tata w niedziele rano jedzie na szkolenie, więc przez tydzień mamy wolne mieszkanie.
- Żyjąc z moim tatą czuję się jakbym żyła sama.
- To też ma swoje plusy.
- Może ale mało. - powiedziałam - Jakie Kuba i Alicja mają propozycje?
- Alicja chce iść na tańce, a Kuba na wycieczkę.
- Przy tym i przy tym się zmęczysz. - stwierdziłam
- I to jest najgorsze. - powiedział
- Ty leniu! - wyzwałam go
- Miło mi Romek jestem.
- Pamiętasz o naszej wycieczce? - zmieniłam temat
- Jak mógłbym zapomnieć? - odpowiedział pytaniem
- No ja myślę. - powiedziałam, usłyszeliśmy dźwięk mojego telefonu - Lena.
- Nie odbierasz?
- Eliza no chodź dzisiaj na dyskotekę. - spróbowałam naśladować głos mojej przyjaciółki, ale mi nie wyszło
- Tak rzadko chodzisz na dyskoteki?
- Byłam aż na jednej. Nina wylała na mnie sok, a potem odwdzięczyłam jej się tym samym tylko obrzuciłam ją jeszcze serpentyną. Długa historia.
- A my się zaraz spóźnimy. - pokazał mi zegarek, który wskazywał 7:50
- Zdążymy.
Przeszliśmy do przedpokoju. Szybko ubrałam buty. Kiedy wyszliśmy z domu przekluczyłam drzwi, a następnie wsiadłam do samochodu razem z Romkiem.
- Zakład, że dziewczyny będą cię próbowały namówić na pójście.
- Dobra i tak przegram.
Kiedy staliśmy na szkolnym parkingu, wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się prosto do klasy. Gdy weszliśmy do sali muzycznej "napadły" na mnie Lena i Kornelia.
- Eliza... - zaczęły
- Nie, nie idę na dyskotekę. - przerwałam im
- No proszę. - powiedziała Kornelia
- Jestem umówiona.
- To zmień plany.
- Romek ratuj. - spojrzałam błagalnie na przyjaciela
- Dwie dziewczyny przeciwko mnie? Wybacz, ale mogę nie wyjść z tego żywy. - powiedział
- Policzymy się. - powiedziałam
- Też cię lubię.
- Ja ciebie przestaje.
Zadzwonił dzwonek, więc usiedliśmy do naszych ławek.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej.
Jak wam mijają wakacje?
Chciałabym was przeprosić, że tak długo nic nie dodawałam, ale miałam głowę zawaloną szkołą. Wiecie poprawki, a potem jescze zostawanie po szkole, bo próby poloneza i zakończenia. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Do następnej notki :)

wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 9

 Obudziłam się o przed budzikiem, co na mnie jest dziwne. Usłyszałam jak ktoś trzaska drzwi. Pewnie tata wyszedł do pracy - pomyślałam, lecz po chwili usłyszałam odgłosy rozmowy i czyjeś kroki wchodzące po schodach, po minucie drzwi do mojego pokoju się otworzyły.
- Wstawaj śpiochu. - usłyszałam znajomy głos Kornelii
- Co ci odbiło? Jest siódma, a dzisiaj mamy na ósmą. Zabrałaś mi pół godziny snu.
- To długa historia. fabian obudził mnie o szóstej i powiedział, że mam do niego przyjść i u niego był już Romek, stwierdziliśmy, że nam się nudzi, więc jesteśmy. To wcale nie taka długa historia.
- Dobra daj mi pięć minut i schodzę. - powiedziałam
- Zrobię ci naleśniki. - powiedziała wychodząc
- Wszystkie składniki w lodówce. - krzyknęłam za nią
Wstałam i podeszłam do szafy. Wybrałam te ciuchy. Włosy uczesałam w kłosa i zeszłam na dół. Już na schodach poczułam zapach naleśników.
- Cześć! - krzyknęłam do chłopaków
- Hej! - odkrzyknęli z salonu
Weszłam do kuchni i od razu zostałam poczęstowana naleśnikami roboty Kornelii.
- No, no spisałaś się. - powiedziałam po zjedzeniu
- Dziękuję. Chcesz odpisać zadanie z geografii? - zaczęła pic sok
- Nie, mam zrobione. - zachłysnęła się
- Co jej się stało? - spytał Romek wchodząc z Fabianem do kuchni
- Eliza ma zadanie z geografii. - powiedziała moja przyjaciółka
- Co? - zdziwił się Fabian
- Co w tym dziwnego? - spytał zdezorientowany Romek
- Krótka historia. Sprawdziany zazwyczaj za mnie pisze Lena, a zadania zawsze odpisuję. - powiedziałam - A ty jesteś idealnym korepetytorem i wczorajszy temat zrozumiałam.
- Jestem mistrzem. - powiedział blondyn
- Nie, żeby coś, ale zaraz musimy jechać. - powiedziała Kornelia
- Idę się spakować. - dopiłam sok i poszłam do swojego pokoju
 Do torby spakowałam; polski, matematykę, angielski, chemie, geografię i zeszłam na dół.
- Gotowa? - spytał fabian
- Ja nie Kornelia. - powiedziałam
- Słysze. - powiedziała wyżej wymieniona
- Masz, to słyszeć. - uderzyła mnie łokciem w żebro
- Nie chcę wam przerywać waszej ekscytującej wymiany zdań, ale musimy się zbierać. - powiedział jej chłopak
Wyszliśmy z domu. Zakluczyłam go i skierowaliśmy się do samochodu Romka. Kuzynostwo zajęło miejsca z przodu, a ja wraz z Kornelią zajęłyśmy te tylne. Chłopacy rozmawiali o jakieś drużynie piłkarskiej, której akurat nie kojarzyłam. Kornelia zaczęła rozmawiać o chłopakach z One Direction. Nie słuchałam jej. Tylko co jakiś czas rzucałam komentarze typu "och", "ach' itp.
- Wychodzicie? - przerwał nam głos Romka
- Tak. - odpowiedziałysmy równocześnie
Wyszłyśmy z samochodu i całą czwórką skierowaliśmy się do ławki, na której siedział Adam i Lena.
- Hej. - przywitali się
- No cześć. - powiedziałam
- Macie jakieś plany na weekend? - spytał Adam
- Więc w sobotę razem z Leną idę do Elizy, a niedzielę mam wolną. - powiedziała Kornelia
- Ja ma cały weekend wolny. - powiedział Fabian
- Nie masz, bo przecież w sobotę jedziemy na urodziny do Szymona. - przypomniał mu Romek
- Dobrze, ze mi przypomniałeś.
- Widzisz dobrze, ze masz Romka. - powiedziałam
- A ty jakie masz plany na niedzielę? - spytała Lena
- Spędzam czas z tatą. - zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcje
W całym roku było niewiele dni, które spędzałam z tatą. Należały do nich urodziny, święta, tydzień ewentualnie dwa wakacji i rocznica śmierci mamy, która wypada właśnie w niedzielę. Nie wiem czy moi przyjaciele o tym nie pamiętali, czy nie chcieli pamiętać. Wolałabym to pierwsze. Zawsze przed rocznicą jej śmierci zachowywali się jakoś dziwnie. Jakby się nade mną litowali.  Nie wiem skąd mieli taki zwyczaj.

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 8

- Czego chcesz? - spytał ją Fabian
- Nic od ciebie, mam sprawę do Romka. - powiedziała Nina
- Czego chcesz? - ponowiłem pytanie Romka
- Jak wiesz w piątek jest dyskoteka i chciałam spytać, czy nie poszedłbyś ze mną?
- Nie. - odpowiedziałem
- To świetnie. - powiedziała uradowana, a ja spojrzałem na nią dziwnie
- Nina, ale on się nie zgodził. - powiedziała Agata
- Pewnie już się umówił z Elizą. - powiedziała
- Tylko jako przyjaciele. - podkreśliłem ostatni wyraz
- I tak jej nie poderwiesz. Mogę się założyć.
- To umowa stoi. - powiedziałem bez namysłu, po chwili dotarło do mnie co powiedziałem, ale było już za późno
- Świetnie. - odeszły od nas
- Co ty zrobiłaś? - spytał z wyrzutem Adam
- Ona mnie zmanipulowała. Nie wiedziałem co mówię.
- Musisz jak najszybciej powiedzieć o tym Elizie.
- Wiem.
Zadzwonił dzwonek i skierowaliśmy się do klasy.

***Nina***

Odeszłyśmy od nich. Cieszyłam się, że udało mi się go  zmanipulować.
- Nagrałaś to?? - spytałam Agaty
- Możemy to pokazać Elizie.
- Poczekajmy na właściwy moment.
Zadzwonił dzwonek i skierowałyśmy się do klasy, w której miałyśmy geografię.

***Eliza***
Po skończonych lekcjach udaliśmy się do samochodu Romka.
- Jakiś dziwny się wydajesz. - powiedziałam
- Zdaje ci się. - powiedział - To jak, teraz na pizze, a potem do ciebie robić lekcje?
- Mi to odpowiada. - powiedziałam
W czasie dwudziestominutowej jazdy rozmawialiśmy o tym jak nauczyciele dużo zadają i innych rzeczach związanych ze szkołą. Wiem dziwny sobie temat dobraliśmy. 
Kiedy weszliśmy do pizzerii usiedliśmy na samym końcu. 
- Składamy się po połowie. - powiedziałam
- Nie, ja zapraszam, ja płacę. 
- I co z tego?
- Nie odpuścisz?
- Nie.
- Niech ci będzie, ale w poniedziałek idziemy do kina i stawiam bilety.
- Ty stawiasz bilety, a ja popcorn i napoje. 
- Jesteś za sprytna. - powiedział rezygnującym tonem
- Wiem. dobra zamawiamy.
Zamówiliśmy pizze z serem, szynka i pieczarkami. Dużo się wygłupialiśmy i nie jestem pewna, czy nas jeszcze kiedyś wpuszczą do tej pizzerii.  Potem pojechaliśmy do mojego domu. Najpierw zrobiliśmy kolacje na później. następnie zajelismy się odrabianiem lekcji. Z religii, polskiego i matematyki poszło jak po maśle, ale z geofrafi już nie. Nigdy nie lubiłam tego przedmiotu. na szczęście Romek był z niego dobry. Z takim korepetytorem, zrozumiałabym geografie w trzy minuty. 
- Wpaść po ciebie  jutro? - spytał Romek przed wyjściem
- Pod warunkiem, że nie będziesz pół godziny za wcześnie.
- Obiecuję. 
- Więc czekam jutro.
Przytuliliśmy się na pożegnanie. Patrzyłam jak odjeżdża dopóki nie zniknął mi z wzroku. Muszę przyznać, że bardzo go polubiłam. Jest inny niż wszyscy chłopacy.
Poszłam do kuchni, napisałam tacie karteczkę, że kolacje ma w lodówce. Pozbierałam książki i zeszyty z salonu i zaniosłam do swojego pokoju. Wzięłam piżamę, poszłam do łazienki. Umyłam się i położyłam do łóżka. Po chwili zasnęłam.